Biznes

Nie wstaniesz od stołu, póki nie zjesz – improwizowana wojna domowa

Osiągnąwszy pewien stan niezależności emocjonalno-finansowej, człowiek dojrzewa do decyzji wyprowadzenia się na swoje. Wynajem kawalerki na Natolinie, kredyt na 30 lat, a nawet pokój w akademiku – byle samodzielnie, a nie pod okiem (było nie było kochanych, acz nieco przytłaczających) rodziców. Tymczasem wciąż jesteśmy przytroczeni pępowiną do niedzielnych obiadów, finansowej poręki, wspólnej działki na Mazurach itp. I – mimo dawno zdobytej pełnoletniości – znów siedzimy z rodzicami przy stole, malejąc pod ostrym spojrzeniem ojca („nie wstaniesz od stołu. Póki nie zjesz”) i dyspozycjami matki („zjedz mięso, zostaw ziemniaki”). Bo „póki jesteśmy pod ich dachem”, obowiązują ich reguły gry…